wtorek, 30 kwietnia 2013
Kambodża
Nie spałyśmy. O 3 wyszłyśmy łapać taksówkę, biedny Steve właśnie zasnął. 120 bahtów (12 zł) dalej, byłyśmy na Dworcu MorChit, z którego o 5 miał być autobus do Siem Rep czy mieściny koło mojego marzenia świątyń Angkoru. Ściśle do granicy, gdzie zgodnie ze wszystkimi przeczytanymi przeze mnie forami i blogami dzieją się dantejskie sceny. Na blogach pisano, że autobus jedzie do granicy, stamtąd tuk-tuk do przejścia granicznego tam chmara naciągaczy dantejskie sceny, potem znowu naciągacze, targowanie i taxi do Siem Reap. Okazało się, że jest w ogóle bezpośredni autobus do Siem Reap z BKK o 9 rano, ale bez sensu byłoby czekać 5 godzin. Więc ahoj przygodo! Jedziemy z przesiadkami z przygodami. O 5 wsiadamy w autobus. Ja byłam pewna, że to będzie autobus jak w Indiach, taki z kurami, syf brud i kurz.. A tu podjeżdża piękny wypasiony nowy z mega klimą, przez którą co chwila się budziłam szczękając zębami, i bułeczką na śniadanie w cenie. 5 godzin widoków Tajlandii z okna autobusu zostało w 100% zostało przespane. Kierowca obudził nas na końcowym. My nieprzytomne w środku nie wiadomo czego. Podbiegają do nas tuk-tukowcy, my nawet nie wiemy czy dobrze wysiadłyśmy, nie wiemy w ogóle gdzie jesteśmy ani co się dzieje. Za 30 bahtów od osoby (3 zł) bierzemy wreszcie tuk-tuka do przejścia granicznego. Tam mnie przejście zajęło 3 sek, ale dziewczęta nie do końca wiedzące co się dzieje jedna zgubiła card of departure druga ponoć nigdy nie dostała, wiec stres i wypełnianie .. dalej spokojny spacer w strefie eksterytorialnej, gdzie jedna z koleżanek była pewna, że jesteśmy już w Kambodży i że po co nam były te e-wizy.. Po kolejnej odprawie okazało się, że naciągacze naganiacze to jeden wielki mit. Przyszedł do nas koleś zatrudniony przez rząd Kambodży i wsadził nas do darmowego shuttle busa na dworzec autobusowy. Mogłyśmy wybrać albo autobus za 10 dolarów (w Kambodży można się równie dobrze rozliczać w ichniej walucie rialach jak i w dolarach amerykańskich) albo taxi za 48dolców, czyli przy 4 osobach 12 dolców na głowę. Zgarnęłyśmy samotną Kanadyjkę i wybrałyśmy klimatyzowaną taksi. I znowu mimo iż bardzo chciałam podziwiać Kambodżę z okna taksówki, zasnęłam „na skarbonkę” jak tylko auto ruszyło. Po kolejnych chyba niemal 3 godzinach snu wreszcie taksówka dowiozła nad na jakieś podwórko w środku nicości i kazali nam się przesiąść w tuk tuka, który chciał nas zabrać za free do zaprzyjaźnionych guest houseów.Narobiłysmy rabanu i jechali za free do center. Niby. De facto wywieźli nas oczywiście do zaprzyjaźnionych guest houseów. Wkurzone odmówiłyśmy wszelkiej współpracy i rozpoczęłyśmy samotny spacer pełen nagabywań tuktukowców. Ołłł yes.. nareszcie jestem w Azji i jest mi tu dobrze. Wspaniale wręcz, brud, bieda, kurz, a w nim stragany z żywnością nie spełniającą żadnych norm sanitarnych i tuk tuki Bieda dużo większa niż w Tajlandii, porównywalna z Indiami, ale ludzie, przyjaźni uśmiechnięci, nienatarczywi, wspaniale. Dimy na palach i fanastyczne ceny. Nie pamiętałam nazwy guest housu polecanego na frach. Więc usiadłyśmy w piewszym lepszym miejscu z wifi.Tam zaproponowano nam pokój. Obejrzawszy 14 dolarów amer. Za dobę za 3 osoby, jest ok., Bierzemy. O ironio, mój gues jhouse był po 2. strpnie ulicy. Zamówiłyśmy cambodian noodle soup i Fred rice. O rany, jednak tajskie jedzenie lepsze i tansze. To było fatalne. Jka się okazałao, trafiłyśmy na najgorsza jdlodajnie w miescie. Na domiar zlego lunelo. Po deszczu, który trwal 20 min. Ruszyłyśmy w miasto. Wypożyczyłyśmy rowerki po dolarze ze dobe i zjeździłyśmy Siem Rep w te i z powrotem. Potem poszliśmy na kolacje 1 dollar za cambodian noodle soup duzo lepsza niż ta w pensjonacie.Na masaz (10mins=1 dollar), foot massage (1 dollar 10 mins), rybki obgryzające ci stopy z martwego naskórka (1dollar)=10min) i wreszcie na piwo, oczywiście 1 dollar. W siem Rep powstala prawdziwa turystyczna wisoka, troche meczaca troche sztuczna, ale piwo z woda za 50 centow daje rade. Ogolnie calkiem przyjemny dzien. Jutro swiątynie Angkoru.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz