To jakiś koszmar.Właśnie wstałam i co? I znowu, a pewnie raczej powinnam powiedzieć nadal, pada. Ciuchy i buty nie tylko nie wyschły, ale raczej zaczęły trącać stęchlizną, a ja siedzę w piżamie w łóżku i nie mam zmiaru wstawać, bo po co... Po południu założę znowu mokre buty, spotkam się z Odą i resztą i znowu zmoknę... Piękny dzień... Jutro ruszam do Kotoru i nie sądzę, żeby było lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz