Chciałam Wam coś zapostować wczoraj, ale znowu Vranac zadziałał, a ten dziwny blog zjadał mi kolejne frazy, wiec jak zjadł dwie, poddałam się… Otóż wczoraj rano po raz kolejny otworzyłam oczy i zobaczyłam deszcze, więc postanowiłam zbojkotować ten piękny czwartek i zakryłam się śpiworkiem. Kiedy wreszcie wstałam, obejrzałam 2 filmy i ok. 14 wyszło słońce. Poszłam na plażę, trochę się porelaksowałam, potem obejrzałam kolejny film, bo ile można się relaksować. Po południu przyjechała Dragana i zabrała mnie 20km na południe do wioski wypoczynkowej Petrovac. Wioska ok, poszłyśmy na spacer do lasu, odkryłyśmy jakiś mega wielki tunel w skale. Weszłyśmy, zaczęłyśmy się bać i wyszłyśmy, połaziłyśmy jeszcze chwilę i poszłyśmy na kolację do restauracji na nadmorskim bulwarze. Musze przyznać, że była to jedna z najbardziej romantycznych kolacji w moim życiu… Pogadałyśmy o życiu, rany, uwielbiam tę dziewczynę i nie mogę się doczekać kiedy wreszcie kupi swój dom na Jamajce. Wróciłyśmy do Budvy do naszego ulubionego baru Caspar na Vranac. Niestety ja po 2 kieliszkach tego wina odlatuję, więc skończyłam na jednym. Dragana odwiozła mnie do domu i dziś jedziemy razem do Podgoricy. Nie wiem, czy po drodze zwiedzę Cetinje – starą stolicę Czarnogóry i nie wiem co dalej, ale dziś śpię u jakiegoś Brytyjczyka z CS bez referencji. Zobaczymy..
Zajebisty jest ten w blog w dodawaniu zdjęć:)
OdpowiedzUsuń