piątek, 3 czerwca 2011
Albania południowa od Sarandy do Butryntu
Albanię polubiłam chyba od pierwszego wrażenia. Jest tak brzydka, że aż żal byłoby jej nie polubić. Prowadzę wycieczki z Korfu do Butryntu. Płyniemy półtorej godziny z Kerkiry do portu w Sarandzie. Naszym oczom ukazuje się jakieś architektoniczne paskudztwo przypominające jednocześnie plac budowy i plac burzenia. To Saranada, Agia Saranda czyli miasto czterdziestu świętych zamordowanych w imię wiary. Inna plotka głosi, że zmarli śmiercią zupełnie naturalną, ale na ich pamiątkę i tak nazwano miasto Saranda. Nieważne. Saranda nie jest ładna. Zabytki zamykają się w jednym małym wykopalisku pt synagoga. Bida wszechprzytłaczająca odmalowuje się głównie w twarzach i ubiorach localsów. I ten język podobny do niczego.. Jedziemy do Butryntu. Offroad jest zjawiskiem powszechnym. Budowane właśnie co krok nowe hotele w Srandzie, w mijanym po drodze miasteczku Ksamili zastąpione zostały na wpół wyburzonymi domami. Otóż 2005 r. weszło nowe prawo budowlane i kto nie ma pozwolenia czyt. nie zapłaci podatku ot odwiedzony zostanie przez rządowego buldożera, który huknie wielką mosiężną kulą w parterek domeczku i położy, a przynajmniej poważnie zegnie całą konstrukcję. I tyle. Usunięcie gruzów i resztek leży po stronie nie mających kasy właścicieli, więc te koszmarki wyglądające jak pozostałości po trzęsieniach ziemi stoją tu latami. Po drodze oczywiście mijamy też rzędy charakterystycznych dla Albanii bunkrów, na drogę wybiegają krowy, ktoś przy głównej drodze narodowej odziera ze skóry barana- słowem jest klimacik. Jest też swojsko brzmiąca rzeka Bystrzyca prowadząca do błękitnych źródeł, są hodowle małż na jeziorze butrynckim i wreszcie jest samo miasto Butrynt. Zjawisko, gdzie od 8 wieku p.n.e. na gruzach miasta hellenistycznego wybudowano rzymskie, a na rzymskim bizantyjskie, co na koniec przykryli Wenecjanie i doprawił Ali Pasza.. Ze względu na gospodarność Albańczyków nie ma kasy na ochronę bezcennych, największych w Europie mozaik podłogowych z IV n.e. Leżą więc sobie pięknie biedniutkie przysypane dla ochrony przed deszczem, słońcem i wandalami… piaskiem. Barbarzyńscy turyści z kraju, który nic nie szanuje, czyli Grecy, skaczą po murach z IV w. p.n.e. Lwia brama przetrwała parę ładnych wieków, ale kto wie ile jeszcze da radę… A porównuje się Butrynt z Pompejami… Serce krwawi i naprawdę trudno nie lubić Albanii. Trudno nie lubić dorabiających jako przewodnicy biednych albańskich nauczycieli historii trochę zlęknionych świata i ludzi, nieco zakompleksionych, ale bardzo poczciwych, prostolinijnych…Trudno nie lubić pana siedzącego na krawężniku w Sarandzie płuczącego małże i ładującego je za śmieszne pieniądze turystom w półtoralitrowe butelki czy starowinki sprzedającej 4 pocztówki za 1 euro. Trudno nie lubić małych chłopców wciskających zapasionym turystkom kiczowate bransoletki za 1 euro, którzy marzą o tym, żeby pokazać kumplom, że znają mnie- guide’a z Polonii, która wydaje im się odległym i bogatym krajem… Smutna ta Albania, trudna i intrygująca…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
piekny opis, wiecej takich!
OdpowiedzUsuńJeśli już szanowna Pani nie ma czasu, by coś poznać (wycieczka do Sarandy i Butrintu zajmuje ok. pół dnia), to może choć poczyta jakiś przewodnik lub zajrzy głębiej do internetu, a nie wypisuje bredni.
OdpowiedzUsuńBlog chyba nie polega wprowadzaniu ludzi w błąd.
jeśli taki sarkastyczny i kpiący opis proponuje przewodnik to mam nadzieję, że nigdy na Ciebie nie trafię
OdpowiedzUsuńAleż z Pani antypatyczna, wyszydzająca, zgryźliwa, zjadliwa, prześmiewcza, ironiczna, kpiarska, drwiąca, prześmiewcza, szydercza, wyszydzająca, złośliwa kobieta, …..a zapomniałam dodać zarozumiała (żeby pokazać kumplom, że znają mnie - guide’a z Polonii) . Podobnie jak osoba wpisująca powyżej, mam nadzieję, że nigdy na Panią nie trafię, jako na przewodnika….
OdpowiedzUsuńWidziałam wszystkie te miejsca na własne oczy w ubiegłym tygodniu. To kraj kontrastów, to fakt, ale na mnie dobijającego wrażenia nie zrobił. Mało znany, a szkoda. Warto odwiedzić.
OdpowiedzUsuń56 yrs old Senior Developer Werner Siaskowski, hailing from North Vancouver enjoys watching movies like "Sound of Fury, The" and Woodworking. Took a trip to Mausoleum of Khoja Ahmed Yasawi and drives a Ferrari 250 GT Series 1. isc
OdpowiedzUsuń