środa, 8 czerwca 2011

Wszystko się kiełbasi, kiedy mnie zaczęło się podobać Korfu

Najpierw zasadniczo rozstałam się pracą, albo ściślej ona rozstała się ze mną, a potem irracjonalnie gdzieś przy kolacji z widokiem na zatokę, zrozumiałam, że nie, nie chcę wyjeżdżać. Że z nieznanych i z niezbyt logicznych przesłanek chcę zostać! Że ta wcale nie najpiękniejsza wyspa świata ma coś w sobie i że chcę tego czegoś więcej i że nawet z darmo i za stres z turystami chcę tu być. Że czuję, że tu-i-terazuję, że jestem we właściwym miejscu i czasie choć jeszcze nie wiem czemu.. i że dziwnie mi dobrze na tym paskudnym Korfu…

Ech zobaczymy jak to się wszytko rozwinie. Fatalizm jednak ulatwia życie, niech sie dzieje co chce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz