poniedziałek, 14 czerwca 2010

Bieszczadzkie spotkania

Zatrzymywałam wczoraj czas, dotykałam jądra swojego jestestwa i stapiałam się w jedność ze Wszechswitem wraz z innym wiecznym bieszczadzkim sierotą przy ogniu gdzieś wiele kilometrów od cywilizacji pośród jarów, wąwozów i pagórków lessowych.. wyły wilki, błyskała burza i szumiały wierzby..

1 komentarz: