piątek, 3 maja 2013

Krabi

Wysiadamy na dworcu autobusowym, gdzie w informacji ogarniamy nocleg za 600BHT (20 zł na osobę) oraz busa, za którego przepłacamy, ale alternatywy brak.. Widoki z okna cudne. Mieszkamy jakieś 10 min od boskiej plaży. Jestem zachwycona! Odświeżamy się i ruszamy na podbój okolicy. Plaża długa i piaszczysta, ale przecież nie przyjechałyśmy tu leżeć na plaży, idziemy zwiedzić miasteczko Krabi. 3 km później nadal nie wiemy gdzie jesteśmy, a Krabi jak nie było tak nie ma. Łapiemy taksę. Do Krabi okazuje się jest nadal 6km.. Dojeżdżamy. Chcemy płynąć na Railey-ponoć super klify. 150 bht (15pln) i po pół godzinie na łódce jesteśmy całe mokre, ale widoki są obłędne - typowa Tajlandia, czyli plaża, biały piasek, palmy i sterczące z wody skały.. cudo!! Jest wspaniale, a jest już jakaś prawie 17, wskakujemy prosto z łódki do wody.. jak już się wykąpałysmy, okazało się, że 20 metrów od nas jest inna plaża. Ja proponuję, żeby poszukać łódki powrotnej, ale K. tak zauroczyła naszych łódkowych, że chcą nas odwieźć na Ao Nang, czyli do domu. Idziemy na tę drugą plażę i dostajemy wizualnego orgazmu: małpy, wspaniałe klify, przecudna, rajska niemal plażą, sterczyny wodne… raj, raj, raj.. a woda gorąca, czyściutka. Zostajemy do zachodu słońca i z naszymi łódkowymi wracamy na naszą stronę półwyspu. A tu zonk!! Był odpływ i nasz łódka unieruchomiona. Pogryzły mnie ryby lub meduzy i jestem zła, o łódkę wściekam się po wielokroć brodząc w błocie. Idioci łodkowi, idiotka K., ja idiotka, po co to było zostawać do nocy (już jest ciemno). I brak już łódek, a my na Ao Nang mamy wszystkie rzeczy i opłacony nocleg. I zamiast rzec ahoj przygodo! żremy się z Karolina na maxa. Znajdujemy łodkę z drugiej strony wyspy, za ktorą musimy zdrowo przepłacić i która wywozi nas kompletnie nie tam gdzie chciałyśmy.. lipa lipa lipa. Wyrzuciwszy z siebie złe emocje idziemy na kolacje, a potem do naszego hotelu na odludziu. Spacer po piwko w piżamkach, konsumpcja przy hotelu i spać. Na jutro jesteśmy umowione z łodkowym na wycieczke..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz